Tak to się zaczęło

18:17 Magdalena Kornicka 0 Comments

Był słoneczny letni poranek. Jechałam na lotnisko tak zestresowana, że raczej miałam ochotę zrezygnować z tego wyjazdu, nie czułam radości i nic nie zapowiadało, że właśnie wyruszam w podróż od której zaczną się moje włoskie marzenia… Ponieważ boję się latać czułam ogromny dyskomfort i w ogóle nie potrafiłam czerpać radości z pierwszych chwil naszych babskich wakacji. Siedziałam skulona trzymając się za brzuch, a myślami byłam w domu i już tęskniłam za swoim psem – jak on sobie beze mnie poradzi? Wtedy właśnie jedna z moich koleżanek, dla której była to kolejna podróż do Italii, powiedziała – zobaczysz, zakochasz się we Włoszech, Włochy są cudowne! Kompletnie nie rozumiałam znaczenia jej słów, wydały mi się pustym frazesem, może nawet nieudanym sposobem na to żeby mnie trochę uspokoić… No i stało się. Po krótkim bujaniu w obłokach wylądowałyśmy w Mediolanie, byłam taka szczęśliwa że jestem na ziemi, że naprawdę miałam gdzieś jak nazywa się to miejsce! To było kilka lat temu, dziś mój strach przed lataniem nie jest dużo mniejszy, ale teraz dominuje go radość i motyle w brzuchu na samą myśl o miejscach, które znowu zobaczę. Tamte wakacje zmieniły moje życie, sprawiły że znowu zaczęłam marzyć… Kiedy je wspominam widzę uliczkę w Padwie pełną kawiarnianych stolików, przy jednym z nich siedzę z Karoliną, turystka z Rosji prosi nas o przypilnowanie zakupów, a my pijemy czerwone wino, nie robią na nas wrażenia torby pełne ciuchów od Armaniego i Prady, śmiejemy się, delektujemy chwilą…

0 komentarze:

© Marzy mi się Toskania - wszystkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.